Organizacje pozarządowe przywiązują większą wagę do pieniędzy niż biznes, ponieważ kilka razy oglądają jedną złotówkę zanim ją wydadzą. Nie posiadają pieniędzy, tylko dysponują powierzonymi środkami. W przeciwieństwie do instytucji biznesowych organizacje nie rozpoczynają swojej działalności od pieniędzy, tylko od misji, to znaczy od precyzyjnego określenia komu (czemu) chcą służyć i jaki cel zamierzają osiągnąć.
Często pojawia się pytanie dlaczego organizacje pozarządowe powinny wspierać lub zastępować państwo w zaspokajaniu potrzeb obywateli. Odpowiedź jest prosta - bo robią to lepiej i taniej. Lepiej, bo człowiek oddany sprawie zastępuje "bezdusznego urzędnika", a taniej, bo unikają biurokracji i często korzystają z pracy wolontariuszy (ochotników). Także dlatego, że najlepiej znają lokalne potrzeby i działając poprzez miejscowych obywateli tworzą poczucie wspólnoty i tę wspólnotę realnie konstruują.
Zarówno to, że organizacje pozarządowe korzystają z czyichś pieniędzy, jak i to, że powinny być sprawne i wydolne powoduje, że coraz większe znaczenie ma fachowe zarządzanie tego typu instytucjami. Jeszcze 20 lat temu ze wstrętem odwracały się one od takich pojęć jak management (zarządzanie i kierowanie) twierdząc, że odnosi się ono do biznesu, gdzie najważniejsze są obroty i zyski, a nie do organizacji, gdzie szlachetny cel jest podstawą działania. Teraz okazuje się, że to właśnie organizacje pozarządowe znacznie bardziej potrzebują dobrego kierowania i fachowego przygotowania osób odpowiedzialnych za prowadzenie spraw organizacyjno-finansowych.
Rzecz ciekawa, kiedy analizuje się amerykańskie doświadczenia związane z kadrami organizacji pozarządowych, to można zaobserwować następujący proces: młodzi absolwenci szkół prawniczych, ekonomicznych czy zarządzania trafiają do pracy do takich właśnie organizacji (mam na myśli opłacany personel). Tu zdobywają doświadczenia i kwalifikacje zawodowe, a następnie przechodzą do biznesu lub do urzędów aby pod koniec kariery, często ju¿ na emeryturze, powrócić do organizacji pozarządowych, ale tym razem już na stanowiska szefów zarządu czy prezesów. Służą oni w ten sposób, nierzadko honorowo, swoim doświadczeniem i kontaktami spłacając rodzaj społecznego długu, który przecież każdy z nas zaciąga.
Powróćmy jednak do zarządzania. Otóż wydawać by się mogło, że organizacje pozarządowe uczą się czegoś od biznesu, częściej jest jednak odwrotnie. Ponieważ organizacje nie kierują się rachunkiem ekonomicznym do perfekcji muszą opanować formułowanie celów, planowanie i opracowanie strategii. Wbrew pozorom to nie są tylko puste słowa i właśnie praktycznego znaczenia tych słów uczy się biznes. Bo czym jest na przykład strategia? Przecież to nic innego jak zamienianie tego planu na rezultaty. Co z tego, że wiemy co chcemy robić i wiemy jaki ma być efekt naszego działania skoro nie wiemy jak to robić. Bez strategii nasze plany są tylko dobrymi chęciami lub pobożnymi życzeniami.
Warto także kilka słów powiedzieć o roli organizacji pozarządowych w naszej części świata. I znów wypada rozpocząć od słów "wydawać by się mogło". Ale rzeczywiście, wydawać by się mogło, że to co dla nas w tej chwili jest najważniejsze to budować gospodarkę. Popełnia jednak błąd ten, kto lekcewa¿y rozwój trzeciego sektora, bo to czym on się zajmuje upadło wraz z upadkiem totalitaryzmu. Powstająca luka, jeżeli nie zostanie w porę zapełniona, może spowodować wzrost napięć społecznych. Przykład pierwszy z brzegu to młodzież. Formułowane są wobec niej coraz to nowe oczekiwania i wyzwania. Mało kto jednak zadaje sobie pytanie gdzie młodzi ludzie mają się uczyć odpowiedzialności, lojalności, szacunku i cnót obywatelskich.
("Kilka uwag o roli organizacji pozarządowych w państwie demokratycznym", Zbigniew Lasocik, Centrum Informacji dla Organizacji Pozarządowych BORDO, Warszawa 1994) |